Tu i Teraz – Maj 2018

Tu i Teraz – Maj 2018

W naszym życiu ciągle coś się dzieje. Chciałabym mieć czas na to, by cokolwiek tu czasem naskrobać, ale niestety nie jest mi dane. Cały czas pocieszam się tym, że jak tylko prace na działce ruszą pełną parą, zacznę tutaj bywać częściej, aby dokumentować powstawanie naszego wymarzonego miejsca. Oby tak było. Tymczasem reaktywowałam Instagram i tam jestem codziennie, dosłownie. Więc jeśli chcecie wiedzieć i widzieć coś więcej niż jednomiesięczny post, zapraszam TAM 😉

 

 

CZUJĘ SIĘ przeróżnie. Maj był pełen skrajności. Staram się łapać momenty, codziennie obserwować niebo które po prostu uwielbiam i myśleć o samych pozytywnych sprawach. Czasem się udaje, czasem nie, ale efekt wychodzi na plus 🙂

 

CHCIAŁABYM już na dobre poukładać sprawy zawodowe. Ostatnio czuję, że mam wszystko rozgrzebane, nic nie jest dokończone, wszystko robię połowicznie, za niczym nie nadążam. Jak tylko ustabilizuję sytuację w firmie, będę najszczęśliwszą osobą na świecie.

 

JESTEM WDZIĘCZNA ZA każdą minutę godzinę, która przybliża nas do przeprowadzki. Już nie raz pisałam jak bardzo już się męczę w mieszkaniu, że każdą wolną chwilę wykorzystuję by jechać na działkę do rodziców i pooddychać świeżym powietrzem. Męczę się coraz bardziej i po raz pierwszy cieszę się, że czas ucieka, goni, bo przybliżamy się do upragnionego celu.

 

 

PRACUJĘ NAD w dalszym ciągu nad ustabilizowaniem firmy, dodatkowo nad projektem naszej kuchni. To pierwsze spędza mi sen z powiek, natomiast ta druga kwestia to jest właśnie TO coś, co powoduje, że chce mi się żyć. To moja mobilizacja. Całe nasze domowe przedsięwzięcie jest moim napędem codziennym i nawet w złych chwilach gdy myślę, że już niebawem zmienię otoczenie, moje samopoczucie natychmiast się poprawia.

 

CIESZĘ SIĘ że jest już tak ciepło. Ta pogoda jest dla mnie zbawienna. Uwielbiam ciepło, wiosnę, lato, słońce, gorące wieczory, grillowanie z rodziną, ogniska z kiełbaskami, szybkie wypady do znajomych na działkę, sadzenie i pielenie warzyw, zimne owocowe koktajle w słońcu, leżenie na hamaku… Oj tak, to jest to co lubię.

 

 

 

CZYTAM „Magię porządków z feng shui”. Jestem w połowie, idzie jak po… no! Jak wszystkie książki od pewnego czasu u mnie. Widocznie to nie jest mój czas na książki. W domowej biblioteczce czeka jeszcze tyle ciekawych pozycji, chyba zacznę dopiero na początku roku 2019 nadrabiać zaległości, bo coś czuję, że następne pół roku będzie wypełnione coraz bardziej czasochłonnymi zajęciami.

 

OGLĄDAM Magdę Gessler w każdy czwartek 😉 Kulinarne Rewolucje to jedyny program, na jaki włączam tv w ciągu tygodnia. Kiedyś wspominałam, że telewizor mógłby dla mnie nie istnieć i to prawda. Ale Magdy Gessler nie ominę.

 

CZEKAM NA standardowo na nasz domek. Wiem, przynudzam, a zaraz będzie jeszcze więcej tego przynudzania. Cóż, nic na to nie poradzę 😀