Wymarzony dom już się robi

Wymarzony dom już się robi

Lada chwila rozpoczyna się budowa naszego wymarzonego, wyczekiwanego domu.

Obecnie pomieszkujemy w małym mieszkanku z naszymi dwiema koteczkami. Piszę „pomieszkujemy”, bo tak się dzieje, ze przebywamy tu bardzo mało. Całe dnie pracujemy, a każdą wolną chwilę spędzamy na działce u rodziców, aby tylko zaznać powietrza, wyrwać się z tego blokowiska, w którym nie umiemy oddychać. Dla jednych mieszkanie w bloku to wygoda, dla nas męczarnia. My lubimy pobuszować w ogrodzie, skręcić jakiś mebelek, kosić trawę, uprawiać warzywa, zbudować coś, złapać codzienną dawkę świeżego powietrza.

Aktualnie jesteśmy na etapie tworzenia wjazdu na działkę i za chwilę kopiemy fundamenty. Każdy etap będę tutaj opisywać, chciałabym mieć fajną pamiątkę na przyszłość.

Mam już tysiąc pomysłów na aranżacje wnętrz, sama nawet nie wiem na co się zdecydować. Czuję że zaraz zacznie się najgorętszy czas w naszym życiu, i to niekoniecznie mam na myśli temperatury powietrza.

Podzielę się dziś z Wami inspiracjami na nasz dom. Aktualnymi, bo przypuszczam, że za kilka miesięcy mogę wymyślić już coś innego 😉

 

Zacznę od WERANDY.

To część domu, bez której nie wyobrażałam sobie swojego wymarzonego miejsca na ziemi. Od zawsze marzyłam, by mieć przed domem miejsce pod daszkiem na szybkie pogaduchy z sąsiadem, na stoliczek i fotel, kilka kwiatów i fajną wycieraczkę. Wieczorami stwarzać na niej przyjemny nastrój, a przed świętami udekorować pięknymi lampkami i stworzyć niepowtarzalny klimat…

 

 

Wejdźmy do środka 🙂

Planuję SALON Z KUCHNIĄ oddzielony przesuwnymi drzwiami 160cm. Możliwość prawie całkowitego otwarcia kuchni, lub jej zamknięcia, jeśli mam w niej np. zbyt duży bałagan. Kuchnia nie może być mała, oboje z Mężem lubimy gotować i musimy poruszać się w niej we dwoje bez skrępowania. Musiałam wybrać – mniejsza kuchnia i weranda lub większa kuchnia i brak werandy. Wybrałam to pierwsze, ale nie zgodziłam się zmniejszania kuchni poniżej 8m2. Dzięki temu nasza kuchnia ma równo 8m2 🙂 Niestety nie umiem sobie wyobrazić czy będzie dla nas wystarczająca, choć teraz nie mamy już wyboru, wszystko zatwierdzone, tak musi być, tak będzie dobrze.

Konieczna jest też spiżarka. Kocham robić przetwory wszelakie, poza tym mieszkając z daleka od miasta będziemy wiele produktów kupować na zapas, więc miejsce na nie jest niezbędne.

 

 

Generalnie stół jadalniany ma stać już w salonie. Drewniany, delikatny, duży, a nad nim lampy. Widzę ten obraz przed oczami.

 

 

SALON jest wciąż dla mnie wielką niewiadomą. Co wiem na pewno, że lubię mieszać style. Coś pomiędzy stylem skandynawskim, wiejskim, prowansalskim, romantycznym, czasem trochę pasteli, takie pomieszanie z poplątaniem 🙂 Mam nadzieję połączyć to w coś na prawdę fajnego. Do tego kilka mebli przeze mnie odnowionych, koniecznie mała biblioteczka (nareszcie będzie miejsce dla wszystkich moich książek!). Potrzebuję też swojego kącika z fotelem, gdzie z kubkiem gorącej herbaty i kocem mogłabym zasiąść przy ulubionej książce.

 

 

ŁAZIENKA będzie prezentować się najlepiej w drewnie, bieli i trzecim kolorze, nad którym jeszcze myślę.

 

 

Mamy też osobne pomieszczenie jakim jest pralnia. To rozwiązanie podpowiedział nam projektant, uzasadniając, że osobne miejsce na rozwieszenie prania, suszenie, składanie jest dużym komfortem, a dodatkowo w łazience zyskujemy sporo miejsca. Faktycznie po przemyśleniu uważam, że dobrze postąpiliśmy oddzielając to pomieszczenie.

 

    źródło

 

Mogłabym tak długo.

Wyczekuję dnia początku budowy, dnia zakończenia, dnia naszej przeprowadzki. Aranżacji każdego pomieszczenia, dopieszczania szczegółów, wybierania mebli, zastanawiania się nad kolorami… Już niedługo 🙂