Tu i Teraz – styczeń 2018

Tu i Teraz – styczeń 2018

 

Najwyższa pora podsumować ten miesiąc. Pełen pracy, zachwiania zdrowia, pracy i jeszcze raz pracy. Z przykrością muszę stwierdzić, że ominęłam jeden post z tej serii. Grudzień był dla mnie tak pracowity i skończył się tak szybko, że nim się obejrzałam były już Święta, a potem koniec roku 2017. Styczeń również biegnie jak szalony. Miałam chyba jeszcze więcej pracy niż w grudniu. Nie byłam pewna, czy zdążę z tym wpisem, choć bardzo chciałam opowiedzieć Wam jak przebrnęłam przez pierwszy miesiąc nowego roku.

Siedzę wygodnie pod kocem, na stole czeka pyszna gorąca herbata, koty biegają jak co wieczór, a ja piszę o moim styczniu.

 

 

CZUJĘ SIĘ trochę zmęczona dwoma ostatnimi bardzo pracowitymi miesiącami. Wzięłam na siebie zbyt wiele i teraz widzę tego skutki. Przez to codziennie czuję się niewyspana. Budzę się z myślą, że gdybym mogła, przespałabym lub przeleżała cały dzień. Później rozbudzam się, ale po powrocie do domu z pracy, gdy myślę, że mam jeszcze tyle pracy, znów robię się zmęczona. Dawno nie byłam tak przemęczona. Obiecałam sobie, że luty będzie lżejszy i postanowiłam, że słowa dotrzymam.

 

CHCIAŁABYM mieć choć kilka dni, podczas których mogłabym nie myśleć o pracy, nie mieć obowiązków i nie myśleć o niedokończonych sprawach. Potrzebuję regeneracji, oczyszczenia umysłu, czytania książek całymi dniami i leżenia na zielonej trawce.

 

 

 

JESTEM WDZIĘCZNA ZA moją rodzinę, za dom rodziców, do którego mogę pojechać by odpocząć, odsapnąć. Ostatnio wybrałam się do nich na noc, by zostawić choć na chwilę obowiązki, pracę. Obiecałam sobie, że nie tknę niczego co związane z pracą przez ten wieczór, noc i kolejny dzień spędzone u nich. To był bardzo dobry wybór. Chwilowa regeneracja. Żałuję tylko, że chwilowa. Teraz wyczekuję kolejnego weekendu, by już może w piątek odwiedzić ich i zapomnieć o pracy tylko cieszyć się ich towarzystwem.

PRACUJĘ NAD zmobilizowaniem się do zażywania większej ilości ruchu i zasypiania o wcześniejszej godzinie. Opaska Mi Band daje mi sygnały, że chodzę zbyt mało i zasypiam zbyt późno. Zdecydowanie staram się pracować nad zmianami, bo wiem, że dzięki temu będę się lepiej czuła. Chciałabym w końcu czuć się lepiej, być mniej zmęczona i bardziej wypoczęta. Już niebawem!

 

 

CIESZĘ SIĘ, że dałam z siebie tyle w styczniu. Zrealizowałam wszystko co sobie zamierzyłam i mogę ze spokojną głową nieco spocząć. Kosztowało mnie to dużo czasu, pieniędzy, sił, ale jestem szczęśliwa, że w konsekwencji udało się wszystko wykonać.

Cieszę się też z tego, że mamy już dopięte praktycznie wszystko co jest związane z tworzeniem się naszego domu. Myśl o tym, że może już pod koniec tego roku będziemy mogli się wprowadzić do naszego wymarzonego domku, daje mi ogromny uśmiech na ustach. To moja największa mobilizacja aktualnie i największy powód do radości.

 

CZYTAM kończę czytać „Życie pasterza. Dziś skończę ostatnie strony. Bardzo dobra, spokojna opowieść o życiu w Krainie Jezior, spokojnym życiu wśród zwierząt, natury, robiąc to co się kocha.

Poza tym czytam dużo marketingowych porad niezbędnych do pracy nad rozwojem mojej firmy.

Czekają na mnie trzy książki do odbioru – „Zycie zero waste”, „Czarownica” i „House of Cards”. Którą warto przeczytać najpierw? 🙂

 

 

OGLĄDAM oj bardzo dawno nie oglądałam niczego nowego. Na początku miesiąca skończyłam serial „Dark”, który wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Od tamtego momentu nie obejrzałam żadnego filmu, żadnego serialu, zapewne z braku czasu.

Mam ochotę na kino. Wybierzemy się w lutym na przynajmniej dwa seanse, dla rozluźnienia 🙂

 

CZEKAM NA wiosnę, ciepło, słońce.

 


 

Jak wyglądał Wasz styczeń? Co czytaliście, oglądaliście, co Was najbardziej cieszyło?

Cudownego tygodnia! 🙂

 



  • Czytając Twoje podsumowanie stycznia miałam nieodparte wrażenie, jakbym czytała o sobie 🙂